|
|
|
PAMIĘTNIK STARSZEGO PANA
|
Zamiast zakończenia...
|
21 Dec 2005 |
Co mnie zabija, to nadzieja, jej wątły krzyk i śpiew, i szept, - ściga mnie po wsiach, knajpach, kniejach, wzywa na szlaki szczęść i bied.
Gdybym umiał - choć w niedzielę - jak starzec, co nie pragnie już, na ławce zasiąść po kościele, i nie śnić snów, nie wróżyć wróżb...
Gdybym umiał się zatoczyć jak pijak, co pod auto wlazł, zabłądzić, zemdleć, zamknąć oczy, zapomnieć tamten brzeg i las...
Gdybym umiał, choćby w kinie, gdy serce nagły przetnie ból, pomyśleć sobie: "Nic to, minie... Przed nami jeszcze tyle ról"...
Gdybym umiał, choć dla sportu, wśród naszych dawnych, ślicznych plaż nie drętwieć jak na sali tortur, dlatego że ten brzeg - nie nasz? ...
Gdybym umiał... Lecz nie umiem... A w końcu to zwyczajna rzecz... Choć widzę jeden - dwa w rozumie. Nadziejo, Chmuro, nie idź precz.
Agnieszka Osiecka - Ta nadzieja...
|
|
DZIĘKUJĘ!!!
|
16 Oct 2005 |
Dziękuję!
Tylko tyle i aż tyle!!!
Dziękuję Wam, że pomimo słabszego wyniku od tego który zakładałem, bez chwili zwątpienia byliście ze mną!
To najlepsza rzecz jaka może spotkać człowieka - świadomość, że są przy nim ludzie na dobre i na złe, na chwile wzniosłe i te, które wymagają wiele, wiele pokory.
Dziękuję że byliście i jesteście! Bez Was byłoby nieporównywalnie trudniej!
|
|
Jeszcze w niebie...
|
15 Oct 2005 |
Jeszcze w niebie...I'm flying
Oficjalny plakat
|
|
Podsumowanie
|
14 Oct 2005 |
Chciałbym jakoś podsumować ten czas, który wspólnie spędziliśmy... :) Inaczej trudno jest mi nawet o tym myśleć...
Niby ten triatlon taki indywidualny a kiedy się czasami zastanawiam ile komu zawdzięczam to bardzo niewielki procent pozostaje na moja decyzje, pracę, czy determinacje... Mógłbym imiennie wymieniać wszystkich, którzy współuczestniczyli w mojej przygodzie, niektórych znam tylko z ekranu komputera i adresów mailowych... Myślę jednak, że bezpieczniej będzie - aby nikogo nie pominąć - napisać jedno wspólne, wielkie dziękuję...
Może to troszkę taki nieskładny bełkot, ale trudno zdania się składa mając w perspektywie Ironmana na KONIE...
Myślę że to będzie mój ostatni start...(nie licząc ścigania się w kraju na krótkim dystansie :) Będzie brakowało i Was i tej adrenaliny ale... no właśnie uświadomiłem sobie że minęło dokładnie 17 lat gdy po raz pierwszy pomyślałem o tym, by się tu znaleźć (to nieprawda :)! ...od pierwszego razu nie było we mnie ani krzty pokory i pomyślałem by wygrać)... Jestem tu i tak wiele myśli przechodzi przez głowę że... pogubić się można :) Wiecie ja fizyczny jestem i myślenie mnie męczy generalnie :)...
Chciałem sobie dać szansę!!!... spróbowałem...!!! Ale... Spotkałem tu tylu ludzi, z którymi rozpoczynałem przygodę z Ironmanem i... oni maja ich za sobą po kilkanaście (od 1995 ME-JUEMME... gdzie byłem 11) ...wspominaliśmy wspólne treningi... zabawę... Maja tytuły, są wybitni... Aleksander Taubert - od zawsze w czołówce na Hawajach, Lothar Leder - jeden z najszybszych na świecie... Mi troszkę tych lat uciekło... Bardzo dużo zapłaciłem za ten powrót... Jednak nie żałuję ani jednej sekundy ...
Ale czas kończyć...!!!... Myślę że wcześniej mogłem być bardziej profesjonalny ale nie byłem...!!! Dzisiaj myślę że dorosłem... Codzienność nauczyła pokory, praca zmieniła podejście do treningu, ludzie których spotkałem na swojej drodze dali sile i wiarę, której myślę zawsze trochę brakowało... Ten rok, mimo ogromu dodatkowych obowiązków, był najbardziej profesjonalny w moim życiu!!! W sobotę przekonamy się czy to wystarczy... Czy wystarczy aby ... No właśnie myślę że jestem tak anonimowy wśród tych gwiazd że oni nawet nie zdecydowaliby się rzucić mi rękawicy... A ja myślę o ściganiu ...!? No właśnie nic się nie zmieniło :) Myślę!!! I choćbym miał chodzić ze spuszczona głową jeszcze kilka kolejnych lat, to do momentu przekroczenia linii mety przez pierwszego zawodnika będę wierzył że wygram... :)
Jeszcze raz DZIEKI...
coroczny bieg w białych majtkach...
Która głowa startuje...?
9 godzin i...z lewej na prawą przechodzisz...cud...
...o to auto..!!!... między innymi chodzi :-)
...pasta party
Polska ekipa na HAWAJACH... Dołączyła do nas URLIKA... mieszka w Niemczech
Wszystkie zdjęcia z Hawajów można oglądać w galerii zdjęć.
|
|
Prawda, cała prawda...
|
11 Oct 2005 |
Będzie prawda... cała prawda... i tylko prawda... Nie pływaliśmy z delfinami!!! Marlinów tez nie było!!! A nawet gdyby pokazałby się wieloryb czy jakiś potwór morski to ja i Ewa Dederko raczej byśmy ich nie chcieli oglądać!!! 6 godz. na oceanie i... jakby to powiedzieć... dietę rozpoczęliśmy z Ewą od... pełnego, całkowitego, kompletnego... oczyszczenia... a z oceanu pamiętamy niebo... i biały pokład...
OK... było 30 min pod wodą wśród raf i kolorowych ryb ale... To dla tych, którzy nam trochę współczuli :)
Dla zazdrosnych była pierwsza część :)
Darek Czyżowicz oczywiście czuł się fantastycznie... Krzysztof również... :) Jak ja im zazdroszczę!!!
|
|
Trening rowerowy - wersja hawajska
|
08 Oct 2005 |
Ostatni trening rowerowy... tzn. trening, podczas którego realizowałem zadania...
Trening pt.: zapoznajmy się dlaczego trasa rowerowa na Hawajach jest trudna...?
Wiatr............................................................. Wszyscy znają! A teraz wyobraźcie sobie, że jedziecie rowerem "na maksa", "w trupa", "na zapieku", wyobraźcie sobie wszystko co wam przychodzi do głowy gdy chodzi o ciężką pracę na rowerze, a później pomyślcie, że w jej trakcie na liczniku jest 12-15 km/h....
A teraz wyobraźcie sobie że jedziecie w stronę przeciwną i na liczniku 65km/h w górnym chwycie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie trzeba pedałować...! Lepiej puścić kierownicę, otworzyć ręce i łapać wiatr...
A teraz boczny... No to juz ekstrema!!! Aby się utrzymać na rowerze musisz zapomnieć o przystawce... Aby jechać kładziesz się tak głęboko, że kolanem o asfalt szorujesz... I jak już myślisz, że nic gorszego cię nie spotka, to wiatr odpuszcza i ...kombinujesz jak do pionu wrócić... Dziś wielu się nie udało!!!
|
|
Zaczyna się jazda!!!
|
07 Oct 2005 |
Zaczyna się jazda!!! Wszyscy się ukradkiem przyglądają sobie nawzajem... Komu skora bardziej szeleści?:)
Dla mnie jutro kończy się cykl przygotowawczy... Z Darkiem Czyżowiczem jedziemy ostatni długi i aktywny rower z biegiem na zakładkę... Co powinno z tego wyjść, czy będę znal juz jakieś odpowiedzi? Raczej nie:) Trzeba wykonać! Przeżyć te chwile zwątpienia czy za dużo, a może za mało, a może za szybko, za wolno...???:) Poprawić juz się nie da!!!
W sobotę przeprowadzka w na bardziej odległy od startu brzeg oceanu.... Trochę konieczność, trochę potrzeba... Trening tylko 1x dziennie... Zabawa...:) Może jakaś wycieczka na marliny w klimacie "Stary człowiek i morze"...no to się jeszcze okaże czy może...:)
Marcin napisał, że zapracowałem na to marzenie.... Oczywiście, że tak... Bardziej na myśli miałem, że dla profi start tutaj to praca zawodowa...:) To super, móc łączyć pracę z tym co się kocha... Ale patrząc na nich czasami odnosi się wrażenie, że to juz bardziej zawód niż pasja... Ale może się mylę...:)
Przy okazji.... Dzięki, dzięki,.....,1000x dzięki za każdy wpis... Niesamowite uczucie...
|
|
No i jestem na Hawajach!
|
06 Oct 2005 |
Tu są sami najlepsi!!! Stanąłem na plaży w ich towarzystwie i zastanawiałem się co ja tu robię...? Startują 15 min przed nami... Dogonić choćby jednego!!!
Troszkę o przeszłości bo czasu nie było... Ostatnie sprawdziany: Półmaraton w Gnieźnie...:6 miejsce wśród biegaczy z wynikiem 1h 15min na trudnej trasie w warunkach zbliżonych do hawajskich
Następny dzień-niedziela (daty do sprawdzenia:) 170 km w tym 100 z kolarzami z Cyklosportu ... Początek katastrofa, nogi do wymiany... z każdym kilometrem lepiej... Przyjeżdżam z pierwszą trojką... Ostatni podjazd dla mnie...
Żadnych wnioskow...!!! Tylko fakty... Ten rok nauczył mnie pokory... Nic nie wygrałem... A dawniej jednak bywały takie sytuacje :)
Hawaje............ Pierwsze dwa dni do tyłu... Zmiana czasu, mecząca podróż, biegane ostatnie dni, poszukiwania hotelu(nie dało rady wcześniej tego załatwić- jakoś sie udało ale moim następcą nie polecam tego wariantu), i temperatura!!!!!!!!!!! Niby wszystko do przewidzenia ale jednak jakby bardziej ostre niż mogłoby się wydawać...
Treningi??? Dwa dni chodzenie męczyło... Nie mogłem jeść... Było średnio... Średnio????????????.... Uciekać chciałem :) !!!!!!!!!! Ale z każdym dniem jest lepiej...
Woda fantastyczna... Ale pływac mi sie zaczeło dobrze dopiero po spotkaniu z żółwiem... Te same prędkości rozwijaliśmy i... jakoś było nam po drodze...
Rower... Krajobraz wulkaniczny... Człowiek czuje się jak na patelni... Trasa falista preferująca zawodników pokroju Norman Stadler czy Lothar Leder...
Bieg... Podobnie na falach i... wszędzie słońce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gdzie ja się w tym znajdę? Oto jest pytanie :) Ale ktoś kto bardzo lubi ryzyko może na mnie postawić :) Oni pracują... i im się należy, ja spełniam marzenia...
|
|
Mistrzostwa Polski w Kędzierzynie Koźlu
|
06 Sep 2005 |
Organizatorzy myślę, że z ogromnym szacunkiem podeszli do wysiłku zawodników, dając temu wyraz w naprawdę bardzo dobrych jak na polskie warunki nagrodach.
Poszczególne konkurencje:
Pływanie - woda fantastyczna, czysta, ciepła, zarośla niestety dyskwalifikują; jeśli impreza ma na stałe zagościć w kalendarzu trialthlonowym i zbierać pozytywne opinie, to organizatorzy muszą coś z nimi zrobić.
Trasa rowerowa - szalenie niebezpieczna, przede wszystkim ze względu na dużą ilość zakrętów i oddzielenie kierunków jazdy tylko palikami; praktycznie niemożliwym było nie wjechać na nitkę prowadzącą w przeciwnym kierunku po wyjściu z prawego zakrętu znad jeziora; ale fakt, że sześciokrotnie wjechaliśmy na rynek miasta, gdzie czekali na nas każdorazowo kibice niewątpliwie uatrakcyjnił zawody.
Bieg - fragment w parku dawał wytchnienie od słońca; trzykrotna wizyta na rynku tak jak w przypadku roweru uatrakcyjniła zawody w odbiorze dla kibiców, a nam zawodnikom też przyjemnie się ścigać z myślą, że jest dla kogo.
Pojechało mi się cudowny rower - może to dobra wróżba przed Hawajami, a może tylko łabędzi śpiew starszego pana?
Dziękuję za cudowny doping (Celina, Szypa, Krzyś)! Dzięki kochany Jurku (Jurek Górski), że przez mikrofon poinformowałeś, że jeszcze kilka lat wstecz realnym byłoby, abym odrobił półtorej minutową stratę do czołowej grupy. Nie ukrywam, że jako stary ale bardzo ambitny pan, tym bardziej chciałem to zrobić...
|
|
Aloha!
|
02 Sep 2005 |
Tym hawajskim powitaniem nie bez przyczyny rozpoczynam kolejny wpis w moim pamiętniku. Dzięki wsparciu sponsorów i partnerów udało mi się dopiąć swego - jadę na Hawaje ścigać się z najlepszymi!
Przygotowania są już w toku, kupiłem nowy rower i teraz na półtora miesiąca przed zawodami pozostaje tylko trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Abym rano 16 października mógł powiedzieć zrobiłem wszystko, co mogłem, teraz pozostaje postawić kropkę nad "i".
Pojutrze, 4 września odbędą się Mistrzostwa Polski na dystansie olimpijskim (1,5 - 40 - 10) w Kędzierzynie-Koźle. Oczywiście występ na nich będzie etapem przygotowań, ale nie zmienia to faktu, że liczę na Wasze wsparcie - trzymajcie kciuki!
PS. Ze spraw technicznych związanych ze stroną: Przez dłuższy czas prawidłowo nie działała ksiega gości i nie można było pozostawiać w niej swoich wpisów. Teraz wszystko jest już ok, więc zachęcam do wpisywania się do niej. Dobrze już wiecie, ile każde pozostawione przez Was słowo dla mnie znaczy!
|
|
Nowa strona, nowa gra...
|
17 Aug 2005 |
Witam po raz kolejny!
Jak zapewne zauważyliście strona ma całkiem nowe oblicze, bowiem pewien okres zakończył się wraz z zawodami w Zurichu...
Teraz czas liczymy od nowa, zaczyna się bowiem nowa gra, która może potrwać tylko do 3 września i zniknąć. To jest bowiem dla mnie data, która pozwoli mi określić, czy pojadę na Hawaje czy nie...
Sznując każdy wpis, dziękując za niego, człowiek czuje się w obowiązku powiedzieć... Kochani, moje marzenie to nie start na Hawajach! Moim marzeniem było wygrać Hawaje! Jeżeli do 3 września biorąc pod uwagę wszystkie czynniki podejmę decyzję na tak, będzie to znaczyło, że jadę się ścigać! O wszystko! Jeżeli nie, to proszę nie traktujcie tego jako tchórzostwo...
Nie chcę sobie niczego udowadniać. Zurich był momentem powrotu i wyścigiem, w którym czułem wielki strach przed kompromitacją, czy po takim czasie i w tym wieku jeszcze mi się uda? Na Hawaje chciałem pojechać, by się ścigać z najlepszymi na świecie. Ścigać... nie ukończyć!
Jeszcze raz dziękuję za dotychczasowe wsparcie, bo za Waszą sprawą znalazłem się w tym punkcie, w którym jestem.
|
|
|
|